Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tilda. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 października 2014

Akcja Reaktywacja

Minęło sporo czasu od ostatniej publikacji. Chyba blogowanie mnie trochę przerosło. Nie zdawałam sobie sprawy jaki ogrom pracy trzeba włożyć żeby opublikować posta. Mam nadzieję, że reaktywuję mojego bloga. Chęci są, a jak wyjdzie w praktyce czas pokarze.

Kiedy tu była cisza ja w zaciszu swojego domu bynajmniej nie próżnowałam. Powstawały różne twory, wytwory szyciowe i nie tylko. Ale o tym może innym razem.

Dziś chciałabym wam pokazać moje ostatnie poczynania, które przygotowałam na loterię fantową w szkole mojej córki. Mam nadzieję, że rzeczy się spodobały i trafiły w dobre ręce.

A oto Pan Pinokio we własnej osobie. 



Wiem już, że wylosowała go dziewczynka i bardzo miała uśmiechniętą buzię:)




Notesy - pamiętniki. Jeden dostała moja córcia, by mogła zapisywać swoje pierwsze wspomnienia ze szkoły.






I jeszcze coś dla miłośników książek. Zakładki na pewno się przydadzą.




Pozdrawiam Was serdecznie i do miłego zobaczenia,

Lola

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Konik moja miłość

Uwielbiam konie, te duże i te małe. Jako mała dziewczynka nauczyłam się jeździć konno. To jedna z moich pasji, która gdzieś z braku czasu została odłożona na półkę. Może nie tyle z braku czasu co z powodu dzieci i kolejnych ciąż. Nawet mojego męża zaraziłam tym:) Powoli do tego wracam. Bo jak tu nie wracać jak 100 metrów od domu mam  stajnie, jak nie wracać kiedy z okna widzę las i łąkę, jak nie wracać jak obcowanie z naturą i zwierzęciem sprawia mi ogromną radochę. Przejażdżki w lesie, świergot ptaków, kłus, galop i wiatr we włosach. Ach rozmarzyłam się. Uwielbiam to. 
Chciałabym tym zarazić dzieci. Od pewnego czasu chodzimy ze starszymi maluchami (4,5 lat i niecałe 3 lata) na lekcje prowadzone na zasadach hipoterapii. Są zachwyceni. Uczą się koordynacji, równowagi, a przy tym uczą się obycia z końmi co jest bardzo ważne. 

A dziś prezentuję wam konika, który powstał dla małej fanki bajki My Little Pony. Co prawda to nie księżniczka Cadenz, czy Luna, ale mam nadzieję, że również jej się spodobał. Mojej córce bardzo i kazała dla siebie uszyć dokładnie takiego samego:)


Grzywa została zrobiona z pół perełek, które normalnie używa się w scrapbooking'u. Ja przykleiłam ją klejem do tkanin.


Pozdrawiam Was serdecznie,

Lola

poniedziałek, 25 marca 2013

Wielkanocny nadszedł czas

Od ostatniego wpisu trochę czasu minęło. Co robiłam jak mnie tu nie było?
Bynajmniej nie próżnowałam, za to szyłam, uczestniczyłam w warsztatach jako prowadząca, jak i ucząca się. Ale o tym innym razem.

Choć za oknem mamy krajobraz Bożonarodzeniowy to już niedługo Wielkanoc. Wreszcie w weekend zajrzały do domu promienie słońca, które zmobilizowały mnie do wyciągnięcia dekoracji wielkanocnych. Okazało się, że większość z nich jest zielona, kompletnie nie pasująca do tegorocznej aranżacji. Okna już ustrojone, porozstawiane drobiazgi, poszyte kury, ptaszki, króliczki. 


Kury się już u nas na dobre zadomowiły. Nawet dzieci znalazły dla niech imiona. Zdziwicie się pewnie, ale o to przed Wami prezentują się Lola i Lolek:) 


W domu znalazło się również "drzewko świąteczne", na którym można było zawiesić bombki  - ozdoby wielkanocne.


Pewnie powiecie, że znów niebieskości, ale nic na to nie poradzę. Ten kolor po prostu mną zawładnął. Czyż nie  są cudowne te jajka:)


I oczywiście nie mogło zabraknąć kwiatów. Już nie mogę doczekać się aż ogród będzie pełen barw. I moja ostatnia zdobycz - hortensja. W ogrodzie mam różne jej odmiany. 


Pozdrawiam, 

Lola

Ps. Przypominam o moim powitalno wiosennym candy. Można się zapisywać do 1 kwietnia.


poniedziałek, 11 lutego 2013

Przedstawiam wam Mariannę:)

Zalegała od ponad pół roku na półce niedokończona. Wreszcie chrześnica mojego męża, która ma niebywałe zdolności plastyczne jak na swój wiek - mała malarka - stwierdziła, że trzeba ją upiększyć. Prawda, że ślicznie wygląda. 




Nie chcę nic mówić co poczułam jak ją zobaczyła. Myślałam, że...... Lepiej nie będę kończyć. 

Czas przyszedł jednak na nią. Przecież nie może coś takiego leżeć i "straszyć", szczególnie że materiały  tildy są takie urocze, kolorowe i te wzory. Zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Gdybym znalazła się w sklepie z tymi cudami chyba nie mogłabym się oprzeć i wydałabym ostatnią złotówkę.

Oto ona nowa wiosenna Tilda o imieniu Marianna.



Detale


Udomowiona



Lola

Ps. Przepraszam za jakość zdjęć, ale dopiero uczę się fotografować. Mam trochę problem ze światłem.