Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 czerwca 2013

Królicza rodzina

Dziś nie będzie środy utkanej nićmi, bo mam parę zaległych rzeczy Wam do pokazania.   Zacznę od przedstawienia Maileg 'owej króliczej rodziny, w letniej stylizacji marine, która wybrała się na spacer po ogrodzie. Może to niepełna rodzina, bo na razie bezdzietna, ale już niedługo na świecie pojawią się małe króliczki. Pięknie jest podziwiać ogród w słoneczny dzień.


A oto i pan królik w dżinsowych spodenkach i koszulce marine. Może jakieś żagle:)


Pani królikowa wybrała dla siebie sukienkę w biało niebieskie paski, z czerwonymi dodatkami. A do tego opaska kwiat.


Proszę o uśmiech:)


I jeszcze zbliżenie na garderobę.


Królisia postanowiła odpocząć przy kwitnącej azalii. Dawno tak obsypanego krzaku kwiatami nie widziałam:)


A pan królik przystanął przy funkiach 


I jeszcze czosnki, uwielbiam je. Króliki chyba zresztą też.


Pozdrawiam,

Lola

piątek, 12 kwietnia 2013

Pufy dwa, mam i ja:)

Witam Was,

Tak, tak biedronkowe pufy zakupione, sztuk dwie.


W poniedziałek kompletnie mi wyleciało z głowy, że pufy miały być w ofercie Biedronki. Potem zastanawiałam się, czy rzeczywiście jest na nie miejsce i czy są mi potrzebne do szczęścia. Jednak wczoraj przejeżdżając koło sklepu stwierdziłam, że sprawdzę czy są jeszcze na pólkach sklepowych. I były dostępne we wszystkich kolorach: grafitowym, beżowym, różowym i turkusowym. Długo się zastanawiałam, który by tu wybrać. Zdecydowałam się na intensywne kolory. Pufy trafiły do pokoju dzieci. 




Powiem Wam szczerze, że zastanawiam się również nad beżem, bo przydałby się taki podnóżek w salonie. Hmmmmm

A szał pufowy ogarnął również inne dziewczyny.  Pufy znalazły już dom u Uli Staniszkowie

Pozdrawiam,

Lola

sobota, 30 marca 2013

Życzenia Wielkanocne

W biegu pomiędzy kuchnią, a dziećmi przybiegam tutaj, by złożyć Wam życzenia Wielkanocne.


Chciałabym wszystkim, którzy tu do mnie zaglądają życzyć
spokojnych, zdrowych, rodzinnych, 
radosnych - bo to czas do weselenia się, pełnych miłości i nadziei 
Świąt Zmartwychwstania Pana Jezusa. 


A na zakończenie jeszcze kilka migawek z wczorajszych poczynań pomiędzy usypianiem dzieci, robieniem babki drożdżowej i płaczu najmłodszej latorośli. Wianek nie wyszedł idealny, ale ważne, że zdążyłam bo gałązki czekały już parę dni. Zawisł nad kominkiem, by odstraszyć wszędobylską zimę, bo ptaki nam się zleciały do domu. 


A co do babki drożdżowej - czyli babki teściowej, to mam nadzieję, ze będzie równie dobrze smakowała co wygląda. Kiedyś Wam może zdradzę przepis:) Jest przepyszna.


Niestety nie udało mi się zrobić jakiś fajnych pisanek z dziećmi. Po prostu zabrakło czasu. Za to są kolorowe jaja:)


Jeszcze raz życzę Wam wszystkiego dobrego,

Lola,

Ps. Do zakończenia Candy zostało tylko trzy dni. Kto nie zdążył niech szybko biegnie się zapisać. Spotykamy się we wtorek 2 kwietnia na losowaniu. 

piątek, 29 marca 2013

Ciąg dalszy Wielkanocnych przygotowań

Nie wiem jak Wam, ale mnie nie jest do śmiechu. Za oknem krajobraz zimowy. Pruszy śnieg, a nawet powiedziałabym że sypie. Zimno. W domu trzeba palić w kominku. Chcę już wiosny. I w domu taką mam. 

Zapraszam Was do kolejnej porcji zdjęć, z przygotowań  do świąt Wielkanocnych.

Nad stołem zawisły bombki w kształcie jaj i serc.


Wczorajsza wyprawa do sklepu zakończyła się zakupem wypatrzonych już dawno jaj ceramicznych (była okazja:)) No przecież mamy Wielkanoc. Prawda, że te kolory są cudne.


I dzwoneczki. Ten sam kolor co jajo duże. Prawda, że urocze. Dostałam je w prezencie od bardzo miłej, wspaniałej osoby. Dziękuję, są naprawdę urocze.


Kura - nie mogłam jej się oprzeć. Czeka ją co prawda mały lifting, bo bardziej by mi pasowała w kolorze białym lub błękitnym, ale to już nastąpi po świętach. A do tego jajeczka w niebieskie wzory.


W ostatniej chwili powstały też szaraczki. Uwielbiam surowy len, a do tego mocny akcent w postaci kokardek.


Trochę koloru zielonego równie nie zaszkodzi. Zawieszki ptaszki zawisły na kredensie prababci Honoracie.


A od rana prace ręczne z dziećmi w kuchni. Maluchy  bardzo się zaangażowały:   rozwałkowując, wycinając, malując wielkanocne ciasteczka. Oczywiście przy tym podjadając:)


Kruche maślane ciasteczka

  • 3,5 szklanki mąki 
  • 350 g miękkiego masła 
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
1. Masło utrzyj, dodaj cukier puder, cukier waniliowy a na końcu jajka
2. W drugiej misce (lub po prostu na stolnicy) wymieszaj mąkę i proszek do pieczenia
3. Następnie połącz mąkę i utarte masło.

Następnie rozwałkowujemy, wycinamy  i wkładamy ciasteczka do nagrzanego piekarnika. Pieczemy około 10 minut w temperaturze 180 C. I gotowe. 


Pozdrawiam,

Lola

Ps. do zobaczenia jutro:)

poniedziałek, 25 marca 2013

Wielkanocny nadszedł czas

Od ostatniego wpisu trochę czasu minęło. Co robiłam jak mnie tu nie było?
Bynajmniej nie próżnowałam, za to szyłam, uczestniczyłam w warsztatach jako prowadząca, jak i ucząca się. Ale o tym innym razem.

Choć za oknem mamy krajobraz Bożonarodzeniowy to już niedługo Wielkanoc. Wreszcie w weekend zajrzały do domu promienie słońca, które zmobilizowały mnie do wyciągnięcia dekoracji wielkanocnych. Okazało się, że większość z nich jest zielona, kompletnie nie pasująca do tegorocznej aranżacji. Okna już ustrojone, porozstawiane drobiazgi, poszyte kury, ptaszki, króliczki. 


Kury się już u nas na dobre zadomowiły. Nawet dzieci znalazły dla niech imiona. Zdziwicie się pewnie, ale o to przed Wami prezentują się Lola i Lolek:) 


W domu znalazło się również "drzewko świąteczne", na którym można było zawiesić bombki  - ozdoby wielkanocne.


Pewnie powiecie, że znów niebieskości, ale nic na to nie poradzę. Ten kolor po prostu mną zawładnął. Czyż nie  są cudowne te jajka:)


I oczywiście nie mogło zabraknąć kwiatów. Już nie mogę doczekać się aż ogród będzie pełen barw. I moja ostatnia zdobycz - hortensja. W ogrodzie mam różne jej odmiany. 


Pozdrawiam, 

Lola

Ps. Przypominam o moim powitalno wiosennym candy. Można się zapisywać do 1 kwietnia.


środa, 13 marca 2013

Parszywa 13 :(

Dziś miało być szyciowo. Tak miałam przynajmniej zaplanowane. Ale niestety mój dzień trochę się dziś skomplikował i nie należał do tych fajnych. Wręcz przeciwnie powiedziałabym, że chyba wreszcie dosięgnęła mnie parszywa trzynastka. 
Moja myśli od rana to szybko wyprawić dzieciaki do przeszkoli.  Mam trojkę dzieci z czego 2 chodzi do przedszkola. Poranne śniadanie, kawa, ubieranie dzieciaków w kombinezony (wiosno błagam przybądź już, mam dość!) i droga do przedszkola. No właśnie droga. Z domu do przedszkola mam góra 5 min samochodem, polną drogą. I dziś pewien pan nie zauważył mnie, a miałam pierwszeństwo i wyjechał mi na drogę. Ratując siebie , dzieciaki siedzące z tyłu, uciekałam na bok. Ale niestety na mojej drodze znalazł się piękny słupek ogrodzeniowy z cegły klinkierowej, który koniecznie chciał przytulić mój samochód. Uratowałam samochód Pana, który winny był  tego zdarzenia, ale niestety siebie już nie. I tak o godz. 8:20  mój plan na dzisiejszy dzień się urwał, a tyle miałam zaplanowane. Cieszę się, że nic się nie stało dzieciom, że nie płakały, nie miały traumy i że Pan winowajca zachował się bardzo w porządku. Zatrzymał się, pomógł mi odwieźć dzieci do przedszkoli swoim samochodem, sam zaproponował żeby wezwać policję.  Wiedział doskonale że to jego wina i że uratowałam jego piękne BMW. A mój samochód tak wygląda.


A potem cały dzień załatwiania spraw związanych z naprawą. Ale co tam, samochód rzecz nabyta, jak to mój m powiedział.

Robiąc po południu zakupy, na pocieszenie kupiłam sobie 3 kubasy do kawy, czekolady i herbaty. 



Jak zwykle urzekł mnie kolor niebieski, czyli hot chocalate. A resztę zakupiłam do kompletu. Choć ten zielony nie jest do końca w moim stylu. Do każdego kubka dołączony jest mały gadżet: do czekolady - małe mieszadełko, do herbaty - zaparzacz, a do kawy mała łyżeczka. Oczywiście w zestawie znajdują się małe pudełeczka z produktami do parzenia. 


Dla mnie rewelacja:)

I tak dobiega dzisiejszy dzień. Jestem strasznie zmęczona psychicznie. Ale za to bogatsza o kubki:)

Pozdrawiam,

Lola

środa, 6 marca 2013

Powitalno wiosenne Candy

Dziewczyny - blogerki, jestem pełna podziwu dla Waszej włożonej pracy w prowadzenie bloga:) Co niektórzy zapytają dlaczego. Naprawdę w życiu się nie spodziewałam, że prowadzenie bloga jest takie pracochłonne. Najpierw zrobienie danej rzeczy, potem obfotografowanie (co dla amatora fotografa nie jest łatwe, szczególnie, że dni kiedy świeciło pięknie słońce można policzyć na palcach jednej ręki), wybranie najlepszych zdjęć i ich obróbka, napisanie tekstu i na końcu publikacja. Mam wrażenie że 2/3 czasu poświęconego blogowaniu, to właśnie zdjęcia i ich dostrajanie:) Mam nadzieję, że z czasem wszystko stanie się dla mnie prostsze i że moja trójka dzieci pozwoli mi na to, by częściej zamieszczać posty. Bo mam sporo rzeczy na warsztacie.

Wróciłam właśnie z nart z dziećmi. Ponad 2 tygodnie białego szaleństwa. Czasami było męcząco (jak to z dziećmi bywa), ale wyjazd uważam za udany. Cieszę się, że nie widzę już śniegu i za oknem wreszcie piękne słońce. Już pierwsze zwiastuny wiosny zawitały w ogrodzie. 


Ale do rzeczy. Minął miesiąc od kiedy zaczęłam przygodę z blogowaniem. I chciałabym Was jakoś tak wiosennie przywitać. Przygotowałam dla Was Candy. Do wygrania są 2 kubko - doniczko - miski w kolorze niebieskim i różowym. W zestawie znajduje się również foremka w kształcie serca, oraz ciasto w proszku (za jakość ciasta nie odpowiadam, sama również nie próbowałam piec tego wynalazku:)). Wylosuję dwie osoby, jedną spośród osób, które pozostawią komentarz z chęcią udziału w zabawie pod postem, drugą która dołączy do mojego FunPage'a. Każda z nich zostanie obdarowana po jednym kubasie. 


A zasady są proste .

ZASADY:
- zostaw komentarz pod postem
- zamieść u siebie na blogu banerek ze zdjęciem i linkiem do mojego bloga
- dołącz do osób obserwujących bloga (będzie mi bardzo miło)
osoby nieposiadające bloga również zapraszam do zabawy, proszę jedynie o pozostawienie adresu e-mail w komentarzu
- miło mi będzie jeśli polubisz mój FunPage :) 


Zapisy do 1 kwietnia 2013

LOSOWANIE 2 kwietnia 2013

Zapraszam:)



W moim domu zawitały kwiaty. Czaruję zimę, żeby na dobre już sobie poszła i zapraszam do środka wiosnę. 


Serdecznie zapraszam,
Lola

poniedziałek, 25 lutego 2013

W kolorze ice blu

Trochę mnie tu nie było od ostatniego postu. Miało być inaczej, ale niestety tu gdzie jestem (a jestem w górach z dziećmi na nartach) nie zawsze jest sieć. Miałam przygotowany post na walentynki, ale nie dane mi było go opublikować:( Więc wykorzystuję teraz, żeby wam pokazać to co przed wyjazdem udało mi się pozmieniać w domu. Nie wiem jak wy, ale mnie jest już tęskno za wiosną.  Powoli staram się wprowadzić do domu kolor. Co prawda za oknem jeszcze śnieg i kompletnie jakoś tak nie nie wiosennie, to czuć w powietrzu że zbliża się. Poranna kawa na tarasie, co prawda w kurtce, ale z świergotem ptaków w tle. 

Uwielbiam pastele. Uwielbiam turkus, ale najbardziej określany niekiedy jako ice blu. Wszystko zaczęło się od zasłon. Szukałam ich chyba 4 lata. Nie chciałam nic wieszać w oknach co było by pół środkiem. Mój mąż dostawał szału, bo okna gołe nie ubrane. Ale uparłam się i zacięcie szukałam. A jak już znalazłam to zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Materiał wypatrzyłam na stronie Laury Ashley. Poprosiłam koleżankę mieszkającą na wyspie, żeby go dla mnie zakupiła i wysłała do Polski. Całe 50 metrów, przyjechało do mnie w ogromnych belach. Oczywiście potem przeleżały jakieś pół roku, bo nie wiedziałam czy oddać je do profesjonalnego szycia, czy też sama mam to zrobić. Po kalkulacji kosztów, którą mi przedstawiono, decyzja była już prosta. Szyję sama. Zajęło mi to jakieś dwa tygodnia. Szyłam z podszewką, bo materiał nie jest gruby, a bałam się że słońce go wypali. Nie należy to do rzeczy łatwych, szczególnie jak się nie szyje na maszynie przemysłowej. Wklejałam sztywnik pod przelotki. Zasłony oddałam jednak do profesjonalnego zakładu, aby zrobili porządne przelotki metalowe a nie plastikowe. Byłam dumna jak pani zapytała się mnie, kto je szył, bo są naprawdę zrobione profesjonalnie. 


I tak rozpoczęła się historia z tym kolorem. Cieszę się, że w tym sezonie jest wiele dodatków w tym kolorze. Wreszcie mogę zaszaleć. A do tego wszystkiego dodatki w postaci hiacyntów, które uwielbiam.


Czerwone świece ustąpiły już miejsca turkusowym. Latarenka, i świeczniki w kształcie lilii również w tym samym kolorze.


Jednak nie tylko ten kolor opanowuje mój dom. Pudrowy róż jest równie pięknym tłem. Tu tilda Marianka przysiadła sobie wśród kwiatów i już delektuje się wiosną.


W małych słodkich foremkach pochodzących ze sklepu Duka zamieszkały sobie szyciowe przydasie.


Pozdrawiam Was z zaśnieżonych gór, ale już bardzo, bardzo wiosennie.

Lola